Początek roku to oczywiście czas podsumowań. Podlega im także światowy i polski rynek sztuki. Najpierw pojawiły się raporty dotyczące globalnego artworldu. Wyniki, często obwarowane jeszcze lekką prognozą, zaczęto publikować już pod koniec minionego 2022 roku. Wiadomo, kto pierwszy ten lepszy. Media opisujące rynek sztuki też ścigają się o uwagę odbiorcy. Na rodzimym gruncie diagnozy stawiamy nieco spokojniej. Czekamy, aż odbędą się wszystkie aukcje, także te najbardziej rekordowe, czyli grudniowe. Statystyki i komentarze pojawiają się zazwyczaj w styczniu i lutym.
Polski rynek sztuki – młody, ale z potencjałem
Przywykliśmy do tego, że rynek sztuki rokrocznie rośnie i wykazuje rekordowe obroty. Tak działo się od lat na świecie, a w Polsce było to jeszcze wyraźniejsze, bo nasz relatywnie młody, rozwijający się rynek miał, i ma nadal, ogromny potencjał wzrostu. Ta tendencja załamała się jednak w ubiegłym roku. Zarówno globalny artworld, jak i nasz rodzimy rynek sztuki zaliczyły spadek obrotów. Porównujemy oczywiście rok do roku, czyli 2023 do 2022. Spadek jest duży, bo wyniósł ok. 20% w zależności od kraju i segmentu sprzedawanych dzieł. W Polsce sięgnął 16%, a gdyby dołożyć do statystyki także rzemiosło artystyczne to nawet 24%.
Nie należy jednak pytać, skąd takie załamanie. Lepiej postawione pytanie brzmi, dlaczego rok 2022 był tak rekordowy, że kolejny nie był w stanie przebić tej „górki”. Zarówno na świecie, jak i w Polsce statystyka za 2022 r. była bardzo nietypowa. Na hossę światową wpływ miały rekordowe sprzedaże ogromnych zbiorów dzieł sztuki, z którymi rozstawali się cenieni kolekcjonerzy. Najważniejsza była kilkudniowa aukcja kolekcji Paula Allena. Już pierwszego dnia obrót wyniósł ponad 1,5 miliarda dolarów. To najdroższa aukcja w historii. Wylicytowano na niej aż 5 dzieł, których wartość przekroczyła próg 100 mln dolarów. W Polsce sprzedaż topowej kolekcji dotyczyła zbiorów Grażyny Kulczyk. Łączny obrót na tej licytacji wyniósł 37,4 mln zł. To nadal polski rekord, jeśli chodzi o wynik jednej aukcji.
Aukcje w 2023 roku
Takich fajerwerków w 2023 r. nie było, co pokazuje, że wpływ zaledwie garstki najwyższych notowań z 2022 r. był ogromny. Diametralnie zachwiał analizą. Gdyby przeprowadzić ją wyłącznie na podstawie notowań prac w „normalnych” cenach, a nie rekordów (choć to one nakręcają rynek sztuki), statystyki wyglądałyby inaczej. Porównania doroczne też.
W 2023 r. na polskich aukcjach wylicytowano blisko 200 tys. pozycji, o łącznej wartości przekraczającej 0,5 mld zł. To ponad 30 tys. więcej transakcji niż w roku poprzednim, co pozwala przypuszczać, że rynek kolekcjonerski w Polsce stabilizuje się i wkracza w fazę dojrzałości. Ale to niejedyna przesłanka, która skłania do takiego wniosku.
W liczbie 200 tys. pozycji zawierają się wyłącznie „przybite” sprzedaże, natomiast obiektów wystawionych na aukcjach było wielokrotnie więcej. Wśród wszystkich proponowanych pozycji dominuje malarstwo współczesne. To 47% rynku. Malarstwo dawne obejmuje 29% transakcji, rzeźba 9%, a sztuka artystów młodego pokolenia, czyli tworzących już w XXI wieku, stanowi 4% rynku. Pozostałe kilka procent przypada na tkaninę, fotografię, szkło, ceramikę, grafikę oraz biżuterię.
Transakcje internetowe górą
Rynek jest już absolutnie zdominowany przez transakcje zawierane przez internet. W niektórych kategoriach stanowią one ok. 90% sprzedaży. Najchętniej uczestniczymy w ten sposób w aukcjach bibliofilskich. Najbardziej konserwatywni okazują się na razie kolekcjonerzy malarstwa. Trudno stwierdzić, ile z osób realizujących udział aukcyjny on‑line wcześniej oglądało obiekty na żywo w domach aukcyjnych. Z doświadczenia wiem, że niestety niewiele. Szczególnie kiedy mamy do czynienia z obiektami tańszymi, do 20 tys. złotych.
Skoro na rynku sztuki dominuje malarstwo współczesne to przyjrzyjmy się mu w sposób szczególny. W 2023 r. sprzedano o jedną czwartą mniej prac z tego obszaru. Obroty w segmencie malarstwa powojennego sięgnęły 172 mln zł. Średnio za dzieło współczesnego malarza płacono nieco ponad 22 tys. zł. To kwota bez opłat aukcyjnych. Rekord sprzedaży dotyczył oczywiście obrazu Wojciecha Fangora i wyniósł 7,56 mln zł. Zresztą… abstrakcje geometryczne tego artysty zapełniły połowę tabeli dziesięciu najwyższych notowań w tej kategorii. To bardzo ciekawe, 10 najdroższych, rekordowych sprzedaży w 2023 r. odpowiada za 16% obrotu całego rynku malarstwa współczesnego. Druga ciekawostka to fakt, że obok 5 prac Wojciecha Fangora w pierwszej dziesiątce znalazły się jeszcze 3 obrazy Ewy Juszkiewicz i 2 Romana Opałki, co wyczerpuje listę.
Sztuka współczesna i wzrost
Sztuka XXI w., czyli autorów najmłodszych, zaliczyła dla odmiany potężny wzrost. Ten segment ma swoją specyfikę, wyrażającą się przede wszystkim równą ceną wywoławczą wszystkich obiektów na aukcji, wynoszącą zazwyczaj 1000 zł. Obrót na tego rodzaju licytacjach wzrósł w 2023 r. o niemal trzy czwarte. Ilość zawartych transakcji także wzrosła, choć nieco mniej, bo o 35%. Przeciętnie za obraz w tej kategorii płacono 2800 zł bez opłat aukcyjnych, ale i w tym segmencie padały rekordy. Za najdrożej wylicytowany obraz należało zapłacić 70 tys. zł. To kwota, za którą bez problemu można nabyć prace artystów współczesnych o cenionym dorobku i dziełach w kolekcjach muzealnych.
Jaka jest konkluzja płynąca z rocznego podsumowania? Skończyła się pandemiczna hossa i nieprzytomne rekordy, padające często na poziomie cenowo nieracjonalnym. Na kolejne trzeba będzie trochę poczekać, bo na polskim rynku sztuki brakuje dzieł fenomenalnych, podniecających kolekcjonerów dysponujących najgrubszymi portfelami. Zresztą takich graczy mamy niewielu, a każdy z nich ma już w swoich zbiorach wybitny obraz Malczewskiego i dobre „kółko” Fangora. Nowi uczestnicy aukcji, którzy pojawili się na rodzimym rynku sztuki w okresie pandemii albo stali się rozważniejszymi kolekcjonerami i inwestorami, albo z tego rynku wyszli po chwilowej fascynacji. Aukcjom nadal towarzyszą silne emocje, ale kupujący czynią zakupy rozważniej, wydając pieniądze w zgodzie z klasą dzieł, a nie rozrywkowymi ambicjami. Rynek dojrzewa, oswaja nowe nawyki zakupowe kolekcjonerów i powoli stawia na transparentność oraz edukację odbiorców. Mimo spadku obrotów jest dobrze, a przewidywania na 2024 rok są optymistyczne.
Polski rynek sztuki – gdzie szukać statystyk
Jeśli chcecie sięgnąć po garść statystyk polskiego rynku sztuki to na portalach onebid.pl i artinfo.pl znajdziecie raporty, które bardzo drobiazgowo omawiają każdy jego segment. W podsumowaniu przygotowanym przez OneBid ciekawe są też komentarze marchandów i galerzystów. Rzucają one sporo światła na to, co się dzieje, a często tłumaczą we właściwy sposób „suche liczby”.

Agnieszka Gniotek
właścicielka Galerii Xanadu, www.galeriaxanadu.pl
Od 20 lat związana zawodowo ze sztuką, zaś od dekady z rynkiem sztuki. Jest historykiem i krytykiem sztuki, kuratorem wystaw, jurorem konkursów, a także wykładowcą w zakresie tematyki związanej z kolekcjonowaniem i rynkiem sztuki. Publikowała w takich mediach, jak: Art&Business, Puls Biznesu, Modern Art, Sztuka.pl, Private Banking, Cash Magazine.


































