Jest Pani autorką popularnego bloga kulinarnego, wydaje książki z własnymi przepisami, zajmuje się także fotografią kulinarną. Woli Pani smakować życie gotując, trzymając w rękach aparat, czy może w jeszcze inny sposób?

Kinga Paruzel: Uważam, że tylko aktywność przynosi efekty. Tylko działając tu i teraz jesteśmy w stanie przeżywać cokolwiek. Doświadczamy świata przede wszystkim poprzez wzrok, a później kontynuujemy i rozwijamy te doznania pozostałymi zmysłami. Dlatego zainteresowałam się fotografią kulinarną. W ten sposób, przez kadry utrwalone na zdjęciach, mogę zachęcić ludzi do gotowania i smakowania życia. Każdy obraz może być inspiracją, punktem wyjścia do tego, by samemu próbować działać w kuchni i wykorzystywać nowo odkryte smaki oraz produkty na swoje potrzeby.

Smakuj życie - KInga Paruzel wywiad

Mówi się, że można „jeść coś oczami”, ale to chyba trudna sztuka, by wyrazić na zdjęciu smak dania?

Jako fotografka mogę tylko pobudzić czyjeś wyobrażenie na temat danej potrawy. Sztuką jest zrobić takie zdjęcie, by uzyskać pożądany efekt. Kiedyś tego nie potrafiłam. Zaczęłam fotografować na potrzeby mojego bloga kulinarnego. Kiedy trafiłam do Master Chefa, zobaczyłam jak wielu ludzi interesuje się tym, co robię. Chciałam zatrzymać ich przy sobie po zakończeniu programu. W dzień finału na stronę bloga weszło 3 mln osób, było więc o co walczyć. Stwierdziłam, że muszę poprawić jakość zdjęć, swój warsztat, bo właśnie „smakowite” obrazy pomogą zatrzymać odbiorców i przekonają ich do gotowania.

Od zawsze powtarzam, że w tym co robię nie liczę się ja – Kinga Paruzel, tylko smak potraw, a także to, co i jak gotuję. Chcę zachęcić ludzi, by sięgali po sezonowe produkty, żeby jedli zdrowo. Wiele osób wciąż uważa, że zdrowe jedzenie jest niesmaczne, niedoprawione itp. To błąd. Świeże warzywa i owoce są przepyszne! Teraz już wiem, jak pokazać to na fotografii, ponieważ te produkty po prostu same się bronią.

Domyślam się, że lubi Pani odkrywać nowe smaki w kuchni?

Oczywiście, że tak. Uwielbiam kombinować, szukam różnorodności, nie lubię nudy i monotonii. Uważam, że trzeba cały czas próbować, odkrywać nowe produkty. Mamy dziś ku temu wiele możliwości, ponieważ świat kulinarny bardzo się rozwinął. Zyskaliśmy szeroki dostęp do rozmaitych składników, nie jest to już tak trudne jak dawniej.

Tak, ale wymaga aktywności – czyli tego, od czego zaczęłyśmy naszą rozmowę…

To tak jak w każdej dziedzinie życia – jedynie działanie daje efekt. Nie ruszając się z fotela nie skosztujemy świeżych truskawek. Nawet jeśli chcemy tylko przeglądać zdjęcia na instagramie, najpierw musimy sięgnąć po telefon. Aby czegokolwiek w życiu doświadczyć, trzeba wykonać pewne kroki.

Nie powinniśmy rezygnować już na starcie, ponieważ wydaje nam się, że coś jest dla nas zbyt trudne albo kosztowne. Koleżanka schudła, bo pewnie korzysta z usług osobistego trenera, stosuje dietę pudełkową itd. Nie, to wynika z naszych działań. Wszystko jest w nas. Każdego natura wyposażyła w te same narzędzia, więc może się znaleźć w tym samym miejscu, co druga osoba. By osiągnąć cel, trzeba nauczyć się rozważnie korzystać z tego, co mamy do dyspozycji i włożyć w to wiele wysiłku.

A co może w tym pomóc?

Myślę, że przede wszystkim powinniśmy przestać porównywać się do innych i przeglądać w ich oczach, czy nawet szerzej – ślepo przeglądać się w obrazach. Przekaz wizualny jest bardzo istotny, to co widzimy na co dzień w telewizji, na zdjęciach w internecie, prasie itp. Cały czas odnosimy się do tego, co gdzieś zobaczyliśmy. Uważam, że to błąd, bo powinniśmy być sami dla siebie najważniejszą wartością. Staram się tak kierować swoim życiem, aby być w nim najważniejsza. Oczywiście liczy się też dla mnie moja córka, ale chcę, żeby widziała fajną, szczęśliwą mamę. To też wymaga aktywności. Ukierunkowuję swoje działanie tak, by być zadowoloną z życia, ponieważ wiem, że pozytywna energia łatwo przenosi się na innych. Moje szczęście udziela się otoczeniu i najbliższym.

My, kobiety w codziennym pędzie bardzo często zapominamy o sobie i o tym, że jesteśmy ważne. Cokolwiek pragniemy osiągnąć, samo do nas nie przyjdzie. Musimy mieć na uwadze własne potrzeby i zacząć działać. Na wszystko trzeba w życiu zapracować, nawet na relacje z dzieckiem, mężem, z samą sobą.

Wróćmy do kuchni. Woli Pani gotować na słodko czy na słono?

Mam zasadę, że po słonym – słodkie. Są kucharze, którzy specjalizują się w kuchni wytrawnej albo w cukiernictwie i deserach. Ja po prostu uwielbiam gotować i dobrze czuję się na obu polach.

A czy uważa Pani, że w życiu każdy smak jest nam potrzebny?

Tak, każdy smak jest pożądany. Powinniśmy doświadczać wszystkiego, aby zachować równowagę.

Ma Pani na to swoje sposoby? Jak poprawić smak życia?

Moja babcia zawsze powtarzała: „gdzie słodko, tam szczyptę soli, gdzie słono – szczyptę cukru”. Zawsze stosuję jej metodę. Minimalna ilość soli nie zepsuje deseru, lecz wydobędzie i podkreśli jego smak. Ta zasada sprawdza się w gastronomii i w życiu. Bardziej słony czy gorzki okres powoduje, że później doceniamy smak codzienności.

Czy to babcia obudziła w Pani pasję do gotowania?

Do trzydziestego roku życia w ogóle nie potrafiłam gotować (śmiech). Nic! W domu gotowali wszyscy, tylko nie my – dzieci. Oczywiście byliśmy w kuchni, obserwowaliśmy ten proces i próbowaliśmy dań, ale nie gotowaliśmy sami od początku do końca. Mój tata, z racji swojego zawodu, podróżował po całym świecie i z każdej wyprawy przywoził nowe smaki. W latach 80. nie mieliśmy w Polsce dostępu do wielu składników, ale ja jako małe dziecko próbowałam salami, krewetek, dań z woka itp. Ojciec był ogromnym foodie i pasjonatem jedzenia, a ja jadłam przeróżne potrawy, które serwował. Byłam więc obyta z wieloma smakami już od dziecka. Próbowanie nowych produktów nigdy nie było dla mnie problemem. Dopiero w wieku ok. 25 lat po raz pierwszy jadłam w McDonaldzie! Z rodzicami nigdy nie chodziliśmy do takich restauracji.

Kiedy mąż zaproponował, żebym zrobiła na obiad rosół albo jakąś roladę, kompletnie nic nie umiałam. Chwyciłam telefon i zadzwoniłam do mamy po przepis. Nauczyłam się gotować oglądając blogi kulinarne i oczywiście często dzwoniąc do mamy (śmiech). Późno zaczęłam, ale jestem żywym dowodem na to, że można podjąć się tego zadania w każdym wieku. Wszystkiego można się nauczyć i nigdy nie jest za późno.

Studiowała Pani food design. Czy może Pani opowiedzieć więcej o tym kierunku?

Skończyłam podyplomowe studia projektowania kulinariów na Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi po to, żeby rozwijać się w branży gastronomicznej. W przyszłości chcę prowadzić własną restaurację. Food design dotyczy wszystkiego, co jest związane z gastronomią: od projektowania serwetek po tworzenie menu, zaplecza kulinarnego itd. Koncepty kulinarne muszą być spójne i przemyślane – temu właśnie służą te studia. Dotyczy to nie tylko dużych restauracji, ale nawet budki z hot‑dogami. Jeśli coś jest przemyślane od początku do końca, ma większą szansę, by odnieść sukces. Ludzie wchodząc do danego pomieszczenia lubią wiedzieć, czego się spodziewać. Dlatego trzeba ich konsekwentnie prowadzić już od progu.

Podobnie jest przy projektowaniu wnętrz. Porozmawiajmy o tym chwilę. W jakim otoczeniu dobrze się Pani czuje? Czym jest dla Pani wysmakowany design?

Nigdy nie podążałam i nie podążam za trendami. Nie szukam tego, co jest w katalogach, rzeczy, które są modne, tzw. must have. Cenię unikalne przedmioty. Właśnie remontujemy dom. Będzie cały w bieli, ponieważ ten kolor pięknie odbija światło. Jako osobie zafascynowanej fotografią, bardzo mi na tym zależy. Poza tym jasne przestrzenie ładują mnie pozytywną energią. Naturalnie lubię też kolor, bo kolor to życie. Warzywa i owoce są tego najlepszym przykładem.

Cenię przytulność, najbardziej odpowiada mi boho‑wiejski klimat. Mieszkamy na wsi i ważne jest dla mnie, by wystrój wnętrza współgrał z otoczeniem. Nie wyobrażam sobie w naszym domu np. betonowych podłóg czy ścian, kiedy wokół są pola i łąki. Wszystko powinno ze sobą harmonizować, dopełniać się.

Tu także liczy się spójny koncept?

Tak. Kiedy mówimy o designie mam wrażenie, że wiele osób chce przede wszystkim podążać za modą. Mieć to samo, co sąsiedzi, znajomi. Ja idę własną ścieżką. Uważam, że im skromniej, tym lepiej. Tę zasadę stosuję w kuchni, w studiu fotograficznym, urządzając dom i komponując strój. Powinniśmy otaczać się przedmiotami, które podobają się nam, a nie innym. Takimi, które do nas pasują. Zawsze warto poszukać swojej tożsamości, wtedy będziemy czuć się najlepiej.

Ja z kolei, jako dziennikarka magazynu wnętrzarskiego, mam wrażenie, że jest dziś tak wiele możliwości, stylów, różnorodności – podobnie jak w kuchni – że ciężko się w tym odnaleźć. W zasadzie można mieć wszystko, tylko na co się zdecydować?

Ależ to wspaniale, że mamy taką różnorodność i możliwości! Sama tego doświadczam w związku z remontem domu. Na parterze urządzamy dużą kuchnię, która będzie służyć także jako scenografia moich kulinarnych działań. Musi więc być funkcjonalna, a zarazem atrakcyjna dla oka i obiektywu kamery. Czasem łapię się za głowę i zastanawiam, czego chcę, co mi się podoba – tak bogata jest dzisiejsza oferta.

Z naszej nowej kuchni będzie można wyjść na patio, gdzie zaplanowałam jadalnię na powietrzu. Projekt ogrodu powierzyłam profesjonalnej firmie i jestem pod ogromnym wrażeniem tego, co zrobili. Ta współpraca uświadomiła mi, jak ważne jest korzystanie nawzajem ze swoich usług. Lubię pracować w ogrodzie, ale sama nigdy nie wpadłabym na to, co zaproponowali. Bardzo się cieszę, że skorzystałam z usług profesjonalistów, zamiast próbować inspiracji z Pinteresta. Dzięki temu mogę cieszyć się przestrzenią zgodną z tym, co lubię, czego oczekuję i co mi się podoba.

Architekci otwierają oczy na to, jak można urządzić przestrzeń, a Pani uświadamia nam, co da się wyczarować w kuchni…

Tak, wszyscy jesteśmy po coś, a nasze umiejętności pozwalają nam dotrzeć do innych. Dlatego potrzebujemy w życiu wszystkich zmysłów, aby móc go w pełni doświadczać i postrzegać. Pamiętajmy tylko, by być wyczulonym na własne odczucia. Kierujmy się swoim sercem i rozumem, a nie opiniami innych czy modą. Ważne, by zaufać swoim doznaniom i nie podążać ślepo za tłumem.

Czyli… próbuj tego, co ci smakuje?

Próbuj i szukaj, a na pewno znajdziesz.

To cenna wskazówka. Dziękuję za rozmowę.

Zdjęcia: Kinga Paruzel

Kinga-Paruzel-portret

Przeczytaj również: Polowanie na trufle