Zanim staniemy się szczęśliwymi posiadaczami własnego lokum, często wyobrażamy sobie, jak będzie ono wyglądało. Zdarza się, że doskonale wiemy, w jakim otoczeniu chcemy mieszkać, co się nam podoba, a czego nie akceptujemy. Częściej jednak gubimy się w gąszczu inspiracji i zdjęć widzianych na Instagramie, w kolorowych magazynach i katalogach znanych marek. Czytamy, przeglądamy, szukamy, porównujemy… Z godziny na godzinę coraz trudniej nam zdecydować, czy wolimy styl boho, czy może elementy inspirowane loftami. Najchętniej wzięlibyśmy garść z jednego, kilka wątków z drugiego stylu i… dodalibyśmy nutę retro lub klasyki. Tylko jak to logicznie połączyć w dostępnej przestrzeni, by stworzyć wnętrza nie tylko oryginalne, ale też uporządkowane i pełne smaku?

– Wielu klientów zgłasza się do nas z podobnymi wyzwaniami. Mówią, że podoba im się wiele różnych elementów, a jednocześnie dzielą się obawami, jak to wszystko dopasować, aby uzyskać spójny i harmonijny efekt. Na szczęście, jako profesjonalni projektanci wnętrz, nauczyliśmy się czytać między wierszami. Podczas rozmów z inwestorami staramy się zatem wsłuchać w ich potrzeby, połączyć ze sobą wiele, czasem nieoczywistych faktów i odnajdywać w nich wspólne elementy – mówi Renata Michałowicz z biura mJoy.

Apartament dla pary i nie tylko!

Mieszkańcami warszawskiego apartamentu o powierzchni 95 m2 są Lidia i Mateusz oraz urocza para ich czworonożnych pupili. Kontakt z projektantką zaczął się od rozmowy telefonicznej, w czasie której inwestorzy próbowali sprecyzować swoje potrzeby. Wnętrza miały być urządzone w stylu skandynawskim z elementami boho, a wyposażenie należało dobrać z myślą o dwóch energicznych kotach, lubiących biegać, gryźć, drapać i bawić się różnymi przedmiotami. Oczywiste było zatem, że meble i materiały muszą być na tyle solidne, by z godnością znosiły psoty zwierzaków. Lidia, wielbicielka miętowego koloru, marzyła też o przestronnej kuchni z wyspą, gdzie będzie mogła przyrządzać dania, a jednocześnie rozmawiać z gośćmi. Dobrze, aby kuchnia była doprawiona ulubioną miętą! Inwestorzy potrzebowali profesjonalnej pomocy w doborze barw, faktur, mebli i dekoracji.

– Na podstawie rozmów z klientami, przystąpiłam do tworzenia niepowtarzalnego projektu, którego próżno szukać w katalogach czy inspiracjach w sieci. Zależało mi, by odpowiadał on potrzebom wszystkich mieszkańców domu, zarówno gospodarzy, jak i ich czworonożnych przyjaciół. Sięgnęłam po dobrej jakości materiały, sprytne rozwiązania i wymieszałam style, w tym ukochane przez inwestorów skandynawski oraz boho. Całość zamknęłam w nowoczesnych ramach – dodaje projektantka.

Miętowy oddech

Inwestorka od początku czuła miętę do tego orzeźwiającego koloru, zatem wykorzystano go na ścianie w salonie, na frontach mebli i wyspy kuchennej oraz nad blatem kuchennym w postaci płytek strukturalnych. Miętowy oddech czuć również w łazience. W tym kolorze są oczywiście fronty szafek i piękna mozaika ścienna, która była jednym z życzeń na liście marzeń właścicielki apartamentu.

– Klientce zależało na tym, aby wyspa, będąca centralnym punktem przestrzeni dziennej, zyskała lekką, nieprzytłaczającą formę. Zamiast tradycyjnej zabudowy meblowej, zaproponowaliśmy osadzenie mebla na stylowym, metalowym stelażu w eleganckim odcieniu miedzi. Miedziane są również ażurowe półki oraz armatura, będąca biżuteryjnym akcentem strefy kuchennej. Ciekawym zabiegiem aranżacyjnym okazało się podniesienie blatu wyspy, dzięki czemu stała się ona lżejsza w odbiorze – tłumaczy projektantka.

Miętowe fronty wyspy kuchennej, jak i płytki nad blatem zyskały interesującą strukturę. Pozostała część zabudowy meblowej to połączenie bieli z szarością oraz miks gładkich powierzchni z miłymi w dotyku fakturami, przypominającymi tkaninę.

Zobacz także: Styl boho – piękny dom zanurzony w bieli

Apartament dla pary – weryfikacja potrzeb

To nie koniec wrażeń dotykowo‑wzrokowych w tej aranżacji. Spojrzenie przyciąga bowiem piękny, ażurowy panel w części salonowej, który z jednej strony dyskretnie zasłania zawartość regałów, a z drugiej pełni funkcję dekoracyjną. To akcent nawiązujący do uwielbianego przez gospodarzy stylu boho. Ciekawie komponuje się z ciemniejszym kolorem regału, podłogą ułożoną w klasyczną jodłę oraz cegłą, którą udekorowano sąsiadującą ścianę. Pierwotnie w salonie miał znaleźć się telewizor, jednak po dłuższej rozmowie z inwestorami, projektantce udało się ustalić, że jest on potrzebny jedynie… babci, która w mieszkaniu Lidii i Mateusza pojawia się kilka razy w roku. Ze zbędnego sprzętu zrezygnowano, natomiast babcia i inni goście doceniają w zamian wygodę i przyjemność spędzania czasu przy stole jadalnianym. Jego okrągły kształt i miękkie tapicerowane fotele sprzyjają długim, miłym rozmowom przy filiżance kawy.

Prywatnym azylem gospodarzy, do którego nawet koty nie mają wstępu, jest urocza, pełna światła sypialnia, urządzona w stylu skandynawskim. Projektantka i tutaj dołożyła elementy stylistyki boho w postaci oryginalnej lampy oraz mebli z ażurowymi frontami. Natomiast designerskie drewniane łóżko, z wygodnym, sprzyjającym czytaniu wezgłowiem, wyeksponowano na tle tapicerowanej ściany. Pomieszczenie – za sprawą obszernej szafy o szerokości 250 cm – pełni też funkcję garderoby. Czasami zamienia się w miejsce do pracy, kiedy Lidia zasiada do swojego ulubionego biurka z marmurowym blatem.

Małpi gaj, koci raj

Najbardziej zwariowany i wyróżniający się akcent mieszkania to korytarz wykończony charakterystyczną tapetą z małpami. Okazuje się, że małpi gaj jest też rajem dla kotów. Z myślą o nich projektantka przygotowała tajne przejście z niewielkim otworem w kształcie kociej podobizny. Magiczne wrota prowadzą do pralni, gdzie znajduje się przeznaczona dla zwierząt kuweta. Pupile gospodarzy uwielbiają ganiać się po korytarzu i dokazywać. Patrząc na ich psoty i podziwiając kocią fantazję, Lidia i Mateusz również się doskonale bawią.

Projekt wnętrza: Renata Michałowicz, studio projektowe mJoy, www.mjoy.pl
Zdjęcia: Marta Behling, www.pionpoziom.com

Renata Michałowicz, studio projektowe mJoy

Przeczytaj również: Łazienka dla dwojga – pomysły, inspiracje