Pomysł na naszą rozmowę narodził się spontanicznie. Publikowaliśmy wykonane przez Ciebie zdjęcia Pawilonu Qaammat na Grenlandii. Fotografowałeś także „Star homes” w Tanzanii (projekt mający na celu sprawdzenie, w jaki sposób lepsze warunki mieszkaniowe mogą poprawić zdrowie rodziny, przyp. red.). Dlaczego angażujesz się w takie projekty?

Julien Lanoo: Myślę, że ma to związek z moim ogólnym spojrzeniem na architekturę, którą oglądam zawsze w szerszym kontekście. Piętnaście lat doświadczenia pokazało mi, że to co czyni zdjęcia dobrymi, to umiejętność stania się niewidzialnym. Tylko całkowicie wtapiając się w otoczenie, mogę w pełni je czytać i rejestrować. Odbieram i prezentuję wtedy miejsce razem z jego historią, bo wierzę, że takie doświadczenia wzbogacają naszą wiedzę i rozumienie świata.

Czy fotografia to Twój sposób na zrozumienie świata?

Zainteresowałem się nią już w dzieciństwie, bo od najmłodszych lat miałem problemy z czytaniem i pisaniem. Naturalnie szukałem więc innych sposobów wyrażania siebie, które byłyby znacznie szybsze i mniej dosłowne. Na początku rysowałem, a kiedy na 12. urodziny dostałem aparat fotograficzny, rysunek zastąpiłem fotografią. Od tamtej pory kontynuuję opowiadanie historii za pomocą obiektywu.

O czym są Twoje historie?

O ciekawych miejscach, bo każde z nich ma odrębny zapach, odgłosy, dynamikę, ale też różnych kulturach, bez stronniczego wpływu tej, z której sam się wywodzę. Wreszcie o ludziach, bo chociaż podczas zdjęć mam chwile samotności, zdarzają się też nieoczekiwane rozmowy i spotkania. Jedne z najbardziej wzbogacających dyskusji odbyłem, porozumiewając się wyłącznie za pomocą rysunków na piasku, wykonanych na poboczu pustynnej drogi.

To brzmi jak powrót do czasów dzieciństwa… Co jeszcze Cię wtedy pasjonowało?

Od zawsze interesowałem się historią, mapami i maszynami, co skłoniło mnie do tego, aby zostać pilotem. Kilka lat temu zdobyłem licencję. Latanie to dla mnie moment spokoju, w którym trzeba być skoncentrowanym i całkowicie zanurzonym na doświadczaniu wolności, przestrzegając jednocześnie surowych zasad pilotowania.

Czy doświadczanie wolności wpływa na Twoje podejście do pracy?

Julien Lanoo: Kiedy jestem na ziemi, skupiam się na pracy nad konkretnym projektem, szukam najlepszego języka i formy wyrazu, najpierw w plenerze, potem w ciemni. Pilotując, nie mogę być swobodnym gawędziarzem, ponieważ wszystko zależy od atmosfery i niewidzialnych sił, które są w ciągłym ruchu.

A co zależy wyłącznie od Ciebie?

Znalezienie takiego sposobu opowiedzenia historii, który będzie zrozumiały i zapamiętany przez każdego odbiorcę. Obrazy są głęboko wyrytym sposobem komunikacji międzyludzkiej, formą ekspresji, którą każdy może zrozumieć, niezależnie od języka, jakim mówi, kultury czy pochodzenia. Ekscytująca jest dla mnie również możliwość ujawniania ukrytych lub zapomnianych historii i dawanie obserwatorom szansy poznawania ich głębszych warstw. Lubię tworzyć okoliczności sprzyjające czytaniu historii wielowymiarowo, z różnych punktów widzenia.

Nie chcesz zaproponować odbiorcy własnej perspektywy?

Żyjemy w czasach, kiedy narzuca się nam konkretny punkt widzenia, a wtedy łatwo stracić z oczu głębsze znaczenie. Właśnie dlatego tak wiele zdjęć architektury wygląda podobnie, niezależnie od tematu. Współczesność kładzie nacisk na wartości estetyczne, które nie wykraczają poza to, co widoczne dla oka. Staram się szukać tych ukrytych znaczeń. Próbuję je odnaleźć, zrozumieć, a następnie przetłumaczyć na język fotografii.

Nierzadko taka praca wiąże się z długimi wyjazdami. Jak to wpływa na Twoje życie osobiste?

Szczerze mówiąc, nieczęsto o tym myślę. Bycie daleko od domu to rzeczywiście część tego zawodu. Czasami jest to wymagające fizycznie. Z drugiej strony czuję się uprzywilejowany, że mogę doświadczać tych wszystkich miejsc w wyjątkowy sposób. Właśnie mi przypomniałaś, że w 2022 roku przemierzyłem równowartość trzech okrążeń Ziemi! Przy takim stylu życia ważne jest, aby mieć dom, do którego można wrócić.

Trzykrotne okrążenie Ziemi – brzmi imponująco! To praca czy pasja?

Julien Lanoo: To… pasjonująca praca (śmiech). Moją dodatkową pasją jest latanie, ale faktycznie rzadko zdarza mi się wyjść z domu bez aparatu. Jestem z natury ciekawski. Fascynuje mnie patrzenie, słuchanie i odkrywanie różnych idei. Czasami można znaleźć nieoczekiwane podobieństwa w tak odległych miejscach, jak np. Grenlandia czy upalna pustynia.

Domyślam się, że czasami takie wyprawy mogą być ryzykowne. Czy podczas sesji zdjęciowej przydarzyła Ci się niebezpieczna sytuacja?

Zdarza się od czasu do czasu, że pojawia się na mojej drodze handlarz narkotyków, skorumpowany oficer, złodziej. I to nie tam, gdzie mógłbym się ich spodziewać (śmiech). Zaskakujące spotkania to też część tego zawodu, ale jak już wspomniałem moją metodą pracy jest „znikanie”. Poza tym nie mam rzucającego się w oczy sprzętu. Pracuję małymi aparatami, które w razie potrzeby mogę szybko schować, więc rzadko jestem zauważany.

Zdarzyło Ci się odmówić udziału w projekcie?

Oczywiście. Moja praca i relacje zawodowe opierają się na uczciwości. Może się jednak zdarzyć, że z projektem lub zleceniem wiąże się ukryty cel. Wtedy odmawiam. Mam klientów, z którymi współpracuję od początku mojej kariery lub ich kariery. Takie relacje bywają inspirujące, bo często jestem zaangażowany w projekt np. od briefu konkursowego po ostatni etap, kiedy budynek jest zamieszkany. Takiej współpracy, opartej na zaufaniu, staram się szukać.

Jaki masz patent na idealne ujęcie?

Nie mam na to specjalnej recepty. Jestem fotografem z wykształcenia, więc technika komponowania obrazu przychodzi mi naturalnie. Wybieram z niej jednak elementy, które mi w danej chwili pasują. Mimo że większość moich zdjęć to skomplikowane kompozycje, ich fragmenty starannie dobieram, mają przemyślaną strukturę i hierarchię. Na przykład wybieram 3 elementy, z których każdy ma 3 interesujące atrybuty, które z kolei mają 3 wartości i tak dalej…

Znalazłeś już „idealne ujęcie” czy jeszcze na takie czekasz?

To dobre pytanie… myślę, że czas pokaże.

Na koniec chciałabym Ci pogratulować. W 2021 roku Twoje studio zostało uznane przez Architizer za najlepsze studio fotograficzne na świecie. Co jeszcze chciałbyś osiągnąć w życiu zawodowym?

Julien Lanoo: Bardzo chciałbym zrobić zdjęcie, które od razu wyraziłoby wszystko, o czym rozmawialiśmy. Może to będzie to idealne ujęcie?

Tego Ci życzę. Dziękuję za rozmowę!

Rozmowa została przeprowadzona na początku roku 2023 i opublikowana w magazynie Świat Rezydencji 3-4/2023

Przeczytaj również: Próbuj! Kinga Paruzel opowiada o smakowaniu życia