Proces poszukiwania nowego domu nie zawsze wygląda tak samo. Elementem każdej historii jest bowiem pierwiastek ludzki, na który składają się osobowość, a także doświadczenia, marzenia i oczekiwania inwestorów. Jedni pragną zacząć zupełnie od nowa, czego symbolem ma być nowo wybudowany dom – czysta kartka gotowa do zapisania. Inni, jak właściciele tego niezwykłego dworu, decydują się na lokum z historią, której kolejne wątki napiszą sami.
Ośmioosobowa rodzina postanowiła przeprowadzić się do nowej dzielnicy z South Shore, przedmieść Montrealu, w poszukiwaniu wygodniejszego, a także bardziej ekologicznego życia. Podróże do pracy i szkoły zajmowały im zbyt dużo czasu, a dostęp do usług oraz atrakcji kulturalnych był utrudniony. Bliskość centrum pozwoliła ograniczyć czas spędzany na dojazdach, a przy okazji zmniejszyć ślad węglowy. Atrakcyjna lokalizacja i malownicza okolica były niewątpliwymi zaletami tego miejsca. Największą okazał się jednak historyczny dom, który od razu skradł serca rodziców i dzieci. Potem odrestaurowany dwór okazał się ich miejscem na ziemi.
Architektoniczne dziedzictwo
Każdego kto miał okazję odwiedzić Montreal – drugie co do wielkości miasto Kanady, z pewnością zachwyciła niezwykła różnorodność miejscowej architektury. W obrębie miasta spotyka się kilka stylów architektonicznych, co jest efektem następujących po sobie kolonizacji francuskiej oraz brytyjskiej. Przykładem wpływu stylu angielskiego jest właśnie Maison MBM, odrestaurowany dwór, wybudowany w 1936 roku. Kiedy stajemy na skraju działki, położonej w pobliżu Ogrodów Królowej Elżbiety, czas wydaje się zmieniać bieg. Powoli cofamy się do okresu Anglii Tudorów i zaczynamy rozumieć, dlaczego wiekowy budynek tak bardzo zachwycił obecnych właścicieli.
Patrząc na jego fasadę, w pierwszej chwili trudno uwierzyć, że znajdujemy się w centrum wielkiego miasta. Tym bardziej że dom sąsiaduje z innymi historycznymi budynkami, takimi jak T.W. McAnulty House – również w stylu Tudorów, oraz neoklasycystyczną willą James Edmund Dodd House. Budynki nawiązujące do czasów słynnej dynastii charakteryzują m.in. nieregularna forma elewacji, spadzisty dach pokryty ceramiczną dachówką, a także szprosy i witraże zdobiące smukłe okna oraz drzwi. Charakterystyczna forma i oryginalne materiały sprawiają, że rezydencję można śmiało zaliczyć do dziedzictwa architektonicznego, historycznego i artystycznego Montrealu.
Wbrew przeciwnościom
Na pierwszy rzut oka, dom potrzebował jedynie lekkiego odświeżenia. Po szczegółowej inspekcji okazało się jednak, że niezbędny jest gruntowny remont. Na taką niespodziankę inwestorzy nie byli przygotowani. Ogrom niezbędnych prac sprawił, że rozważali nawet sprzedaż nieruchomości. Lokalizacja działki, a także historia ukryta w ścianach budynku przekonały ich jednak, że warto podjąć trud.
Dom miał dwa piętra, poddasze, piwnicę oraz zlokalizowany z tyłu ogród. Choć z zewnątrz zachwycał, stan wnętrz pozostawiał wiele do życzenia. Najwięcej problemów przysporzyła zima. Na jaw wyszły wówczas m.in. zły stan techniczny dachu oraz stolarki, deformacja stropów spowodowana wielokrotnymi przebudowami, a także nieszczelność popękanych przegród fundamentowych, przez które do piwnicy wlewała się woda. Dodatkowo, niektóre pokrycia ścian zawierały azbest. Stan budynku nie pozostawiał złudzeń, że przywrócenie mu dawnej świetności będzie ogromnym wyzwaniem. Renowacji tej niezwykłej nieruchomości podjęli się architekci z pracowni MXMA Architecture & Design oraz studia Chamberland Design. Nawet dla tak doświadczonych specjalistów nie było to łatwe zadanie.
Odrestaurowany dwór i odzyskana dusza
Podczas renowacji MBM House na architektów czekało wiele niespodzianek. Proces był czasochłonny i obfitował w liczne wyzwania.
– Jednym z najbardziej skomplikowanych zadań okazało się przywrócenie oryginalnych okien ołowianych, słynących z geometrycznych wzorów – wspomina Maxime Moreau, architekt i kierownik projektu. Wąskie okna i duże wykusze z tamtego okresu wymagały starannego odtworzenia kompozycji witraży, co wiązało się również ze zdobyciem niezbędnych pozwoleń.
Chcąc zachować duszę domu, architekci starali się odzyskać jak najwięcej oryginalnych materiałów. Udało im się ponownie wykorzystać dachówki oraz kamień, który posłużył do naprawy uszkodzonych elementów budynku. Wysiłki nie poszły na marne, a MBM House stał się perełką na mapie miasta.
Układ idealny
Przez lata układ funkcjonalny domu często zmieniano, dostosowując go do wymagań aktualnych czasów i stylu życia mieszkańców. W rezultacie wnętrze przypominało labirynt, w którym wiele części było odizolowanych od reszty, a pomieszczenia były ciemne i ponure. Na prośbę klientów projektanci zaktualizowali układ wnętrz, likwidując nadmiar przegród. Powstała w ten sposób nowoczesna, otwarta przestrzeń z nieograniczonym dostępem światła dziennego.
Architekci zadbali też o płynną komunikację między poziomami oraz poszczególnymi pomieszczeniami. Oprócz tego, budynek został wyraźnie podzielony na część wspólną na pierwszym piętrze oraz prywatną zlokalizowaną na drugim poziomie i poddaszu. Łączy je oryginalna klatka schodowa, której ozdobą są czarne dębowe schody wykończone metalową balustradą. To jeden z elementów współczesnego stylu, na którym zależało nowym właścicielom.
Balansowanie na granicy
Podstawowym zadaniem architektów było uwspółcześnienie wnętrz, ale przy jednoczesnym zachowaniu ich historycznego dziedzictwa. Najlepszym dowodem na to, że nowoczesność i klasyka mogą tworzyć wyjątkowy duet jest strefa kuchenno‑jadalniana w kształcie litery L. Główną rolę w kuchni gra minimalistyczna zabudowa duńskiej marki Vipp. Aby meble kuchenne nie przytłoczyły pomieszczenia, architekci wybrali moduły na nóżkach, zajmujące mniej więcej ¾ wysokości ścian. Na środku ustawiono też wyspę, pełniącą funkcję blatu roboczego oraz kącika jadalnianego.
Historyczną klasykę reprezentują piękne czarne okna oraz drzwi w stylu francuskim, przez które można dostać się bezpośrednio na taras. Siedząc przy stole jadalnianym, członkowie rodziny podziwiają widok na rzekę św. Wawrzyńca i ponadstuletni las.
Tuż obok znajduje się salon, w którym naprzeciwko klasycznego czarnego kominka ustawiono pikowaną sofę. Kolor jej obicia oczywiście nie jest przypadkowy. Projektanci zadali sobie sporo trudu, aby znaleźć tkaninę w odcieniu idealnie harmonizującym z błękitem, jaki pojawia się na okrągłym obrazie nad kominkiem. Sztuka współczesna, którą podziwiać można w całym domu, to osobisty wkład właścicieli w charakter wnętrz.
Odrestaurowany dwór jak azyl
Drugie piętro rezydencji przeznaczono na prywatny azyl gospodarzy. Zaprojektowany na ich potrzeby przytulny apartament składa się z sypialni, garderoby oraz salonu kąpielowego. Goście mogą jednak zobaczyć tylko łazienkę, do której wchodzi się przez podwójne drzwi z matowego, ryflowanego szkła. To nie tylko modny, nowoczesny element dekoracyjny, ale też ważny element aranżacji. W szybach odbija się dzienne światło wpadające przez okno po drugiej stronie korytarza, dzięki czemu pomieszczenie jest lepiej doświetlone, a apartament rodziców bardziej dostępny.
Tuż za progiem znajduje się wyłożony drewnem przedsionek, sprytnie skrywający drzwi do sypialni po jednej, i garderoby po drugiej stronie wejścia. Takie rozwiązanie zapewnia gospodarzom maksymalną intymność i komfort.
Dalej ciepłe w odbiorze drewno powoli ustępuje marmurowi, zaznaczając dodatkowo strefę łazienki. Uwagę zwraca również pozorny brak prysznica. W rzeczywistości jednak kabinę zaaranżowano we wnęce tuż za wanną.

Sypialnia to prawdziwa oaza spokoju gospodarzy, gdyż z jej okien mogą podziwiać panoramę miasta i widok na rzekę, przebijającą się w oddali przez korony starych drzew.
Czytaj także: Zabytkowa rezydencja po renowacji. Tu masz Montreal u stóp!
Misja z happy endem
Chociaż misja nie była prosta, architektom udało się pogodzić sentymentalny klimat dawnej Anglii ze współczesnością, jakiej oczekiwali klienci. Odrestaurowany dwór z finezją łączy dwa architektoniczne bieguny, które dzielą setki lat. Podczas gdy zewnętrzna część budynku zabiera nas w podróż do przeszłości, wnętrza reprezentują mieszankę klasyki z nowoczesnością w europejskim wydaniu. Oba style płynnie się przenikają, tworząc scenerię z pogranicza dwóch światów.
Zdjęcia: Maxime Brouillet

MXMA Architecture & Design, mxma.ca
MXMA to firma napędzana kreatywnością i niezachwianą pasją, oddana realizacji architektonicznych marzeń klientów. Podejście pracowni opiera się na głębokim przekonaniu, że projektowanie przestrzeni mieszkalnych musi być wyjątkowe, oryginalne i spersonalizowane, zapewniając codzienne źródło inspiracji. W MXMA każdy projekt jest zaproszeniem do przesuwania granic kreatywności architektonicznej. Zespół pracowni tworzy wyjątkowe wnętrza, które przekraczają tradycyjne oczekiwania.
Obejrzyj również: Posiadłość Wimpole Estate i ogród lady Elsie Bambridge


















































