Posiadłość Wimpole Estate przez prawie 40 lat była domem lady Elsie Bambridge. To córka i jedyna spadkobierczyni Rudyarda Kiplinga – pisarza, laureata literackiej Nagrody Nobla, autora m.in. powieści „Księga Dżungli”. Elsie lubiła to miejsce: gotyckie mury, tajemnicze zakątki jakby nietknięte ręką ogrodnika, szelest ozdobnych traw, wiekowe drzewa, trawniki, na których pasły się owce, spokój i ciszę…

Córka Kiplinga właścicielką posiadłości

Elsie Bambridge i jej mąż – kapitan George Bambridge, najpierw wydzierżawili, a potem kupili posiadłość Wimpole Estate pod koniec lat 30. XX wieku. Dom i ogród były wówczas zaniedbane, gdyż poprzedni właściciel nie miał środków na remonty i ogrodników, a jeszcze wcześniejszy – piąty hrabia Hardwicke, znany jako Champagne Charlie – był hazardzistą w kręgu księcia Walii. W pałacu brakowało zatem wodociągu, kanalizacji, prądu, mebli… Małżonkowie z tantiem po słynnym ojcu Elsie wprowadzali zmiany: meblowali i remontowali dom, porządkowali ogród. W czasie II wojny światowej przenieśli się do piwnic.

Niestety, kapitan Bambridge przedwcześnie zmarł w 1943 r. w wyniku przeziębienia, którego nabawił się podczas strzelania. Ona mieszkała tutaj aż do swojej śmierci w 1976 r. W jej nekrologu – w gazecie „The Times” – można było przeczytać, że miała dwie misje w życiu: „podtrzymać pamięć męża kapitana George’a Bambridge’a i ojca Rudyarda Kiplinga”. Zgodnie z jej ostatnią wolą majątek został przekazany National Trust – organizacji zajmującej się ochroną zabytków i przyrody w Anglii, Walii i Irlandii Północnej. Rękopisy Kiplinga ofiarowano Uniwersytetowi Sussex w Brighton, aby można było z nich szerzej korzystać. Posiadłość Wimpole Estate, czyli wspaniały ogród i pałac, odzyskały dawny blask. Dziś z ogromną przyjemnością może je zatem zwiedzić każdy.

Czytaj również: Topiary – żywe rzeźby z roślin

Starożytne podwaliny Wimpole Estate

Nawet w Wielkiej Brytanii niewiele jest posiadłości z tak starożytną metryką, jak Wimpole Estate. Spacerując krętymi ścieżkami, czy przemierzając rozległe trawniki z pasącymi się na nich owcami, trudno się domyślić, że ten teren jest zamieszkany od co najmniej 2.000 lat. Przed wiekami mieszkali tutaj Rzymianie i Anglosasi. Domy budowano i burzono, a między nimi ciągnęły się pola i ogrody. W XV wieku rodzina Chicheleyów zbudowała okazały dwór. Cieszyła się nim przez 250 lat, aż Thomas Chicheley, poseł z Cambridgeshire i członek armii rojalistów, musiał go sprzedać z powodu długów.

Następny właściciel – Sir John Cutler – miał nieposłuszną córkę Elizabeth, która wyszła za mąż bez jego zgody. Przebaczył jej dopiero na łożu śmierci, a przy okazji zapisał w testamencie Wimpole Estate. Młodzi nie cieszyli się długo szczęściem – Elizabeth zmarła kilka lat później. Jej mąż zamienił ogród w jeden z najpiękniejszych w Wielkiej Brytanii. W kolejnych wiekach wprowadzono do niego modne nowinki, które można podziwiać do dziś, takie jak ceglane mury z fantazyjnymi zwieńczeniami z cementu portlandzkiego, gotycka wieża, stawy w kształcie węży, pasy drzew chroniące przed wiatrem, chiński most, modelowa farma.

Zobacz też: Achillion – pałacowe ogrody cesarzowej Sisi na Korfu

Królowa Wiktoria w posiadłości Wimpole Estate

Gdy wiceadmirał Charles Yorke, ówczesny właściciel, został w 1834 r. 4. hrabią, zapragnął ugościć w Wimpole Estate przyszłą królową Wiktorię. Szykował się wiele lat: rozbudował pałac i stajnie, założył gigantyczną oranżerię, gdzie kazał posadzić rzadkie rośliny pozyskane z różnych kontynentów. Dopiął swego – w październiku 1843 r. przyjechali tutaj królowa Wiktoria – wówczas 24‑letnia matka trójki dzieci – oraz jej mąż książę Albert. Hrabia gościł ich dwa dni.

Królewski orszak wjechał na teren posiadłości specjalnie wybudowaną i udekorowaną na tę okazję aleją. Królowa z małżonkiem zamieszkali na pierwszym piętrze pałacu. Okna buduaru Jej Królewskiej Mości wychodziły na aleję wiązów. Kronikarze odnotowali, że królewska para wstała nazajutrz o godz. 7 i jeszcze przed śniadaniem wybrała się na spacer po ogrodzie, mimo że dzień był deszczowy i chłodny. Potem książę wraz z dżentelmenami pojechał na krótkie polowanie do parku. Samych bażantów ustrzelili 18 sztuk! Zwieńczeniem pobytu był natomiast bal na 800 osób. Sale ozdobiono setkami białych i czerwonych róż oraz wawrzynami. Podobno między walcem a trzema kadrylami królowa Wiktoria zwiedziła też wspaniałą oranżerię.

Cisza i spokój

Lady Bambridge, ostatnia właścicielka Wimpole Estate, urodziła się pod koniec panowania królowej Wiktorii. Ceniła ciszę i spokój, które zachwyciły także monarchinię. Nie organizowała balów, gdyż zdecydowanie wolała spacery po ogrodzie. Na starych zdjęciach szczególnie często można zobaczyć ją stojącą przy wiekowych, ceglanych murach ogrodowych. Ubrana jest w jasną sukienkę lub płaszcz, trzyma w ręku torebkę. Widać, jak spaceruje wśród rabat, trzymając bukiet kwiatów, albo bawi się z psem na trawniku. Lubiła wzory w róże, zapewne dlatego taką tapicerkę miały fotele w jej apartamencie i ulubiony szal, w którym sportretowano ją na medalionie z 1924 r.

Ogród Wimpole Estate jest piękny cały rok. Zimą jest tutaj szczególnie spokojnie, wręcz uroczyście. Można godzinami kluczyć wśród przyprószonych śniegiem wiekowych drzew, szpalerów bukszpanów, cisowych topiarów, malowniczych ruin dawnych budowli. Zmarznięci? W tej rezydencji zawsze były tysiące książek i rękopisów. Około 100.000 z nich znajduje się obecnie w Bibliotece Brytyjskiej. W Wimpole Estate natomiast, na gości czeka m.in. mały antykwariat, gdzie można czytać do woli. Gdy wiosną w ogrodzie zazielenią się trawniki, warto wybrać się na piknik. W ogrodzie można też spacerować z czworonożnymi pupilami.

Zdjęcia: The National Trust, www.nationaltrust.org.uk

Warto też sprawdzić: Koronkowa historia ogrodu Knightshayes