Temat postanowień noworocznych jest mi bliski z kilku powodów. Lubię je podejmować, bo doskonale porządkują przyszłość. Skutecznie je realizuję, co pozwala mi cieszyć się sukcesem. Ponadto postanowienia są znaczącą częścią mojej pracy zawodowej, wiążącej się ze wspieraniem ludzi w osiąganiu celów. Na co dzień współpracuję z przedsiębiorcami, którzy oddając się różnym zajęciom, mają trudność, aby uwolnić się z krótkiej smyczy swoich biznesów i żyć w zgodzie z własnymi potrzebami. Z moją pomocą budują pewność siebie, uczą się asertywności i samodyscypliny, by żyć z łatwością oraz lekkością. Poznają sposoby na efektywne rozwijanie talentów, konstruowanie planów, formułowanie koncepcji i skuteczne realizowanie zadań. Nie potrafię zliczyć ile razy, spotykając się ze mną podczas sesji mentoringowych, przynosili wykopane z dna szuflady kartki z zapiskami o dumnie brzmiącym tytule „Postanowienia noworoczne”. Z rumieńcem na twarzy, poczuciem skrępowania i ogromem samokrytycyzmu prosili mnie o pomoc w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie: „Dlaczego znów mi się nie udało?”.
Zwyczaje zobowiązują
Tradycja podejmowania postanowień noworocznych jest imponująco długa. Według historyków zapoczątkowali ją Babilończycy ponad cztery tysiące lat temu. Choć nie w każdym zakątku świata podchodzi się do niej w ten sam sposób, zawsze na pierwszym planie pozostaje stawanie się coraz lepszą wersją siebie. Podejmujemy postanowienia noworoczne, bo ulegamy przekonaniu, że tak trzeba. Pierwszy dzień nowego roku jest datą graniczną, wyrazistym znakiem, oddzielającym grubą kreską to, co stare, od tego co nowe.
Już sama myśl, że możemy zacząć coś od początku, mobilizuje do działania. Ożywiamy, często uśpioną, silną wolę, która w nadchodzących tygodniach i miesiącach będzie zdawać trudny egzamin z samodyscypliny i umiejętności radzenia sobie na przekór niepowodzeniom, losowi itp. Niestety, dla większości ten sprawdzian zakończy się porażką. Czy zatem podtrzymywanie zwyczaju noworocznych postanowień ma sens? Tak, ale pod pewnymi warunkami. Tradycja podsuwa nam pewne wzorce zachowania, jest formą przekazywania narracji pokoleniowych, sposobów myślenia i przekonań. Wspaniale kształtuje tożsamość społeczną, ale na pewno nie załatwi za nas osobistych potrzeb i nie zrealizuje marzeń.
Zmiany są dobre
Im szybciej uświadomimy sobie, że zmiany są nieodłącznym elementem życia, tym lepiej. Jeśli będziemy je przeprowadzać w sposób zaplanowany, zwiększymy prawdopodobieństwo osiągnięcia tego, na czym nam zależy. Postanowienia noworoczne dają szansę na przemodelowanie własnego życia i ulepszenie czegoś w sobie. Jeśli zostaną wypowiedziane pod wpływem impulsu, w chwili powitania Nowego Roku, zapewne ulotnią się tak szybko, jak bąbelki z szampana. Jeśli je zapiszemy, będziemy o nich pamiętać, pod warunkiem, że po kilku dniach kartka nie opadnie na dno szuflady i nie przeleży tam do czasu kolejnych przedświątecznych porządków. Aby na koniec roku poczuć dumę z własnych osiągnięć, trzeba właściwie spisać plany, a następnie podejść do ich realizacji w strategiczny sposób. Każda zmiana oznacza, że coś tracimy i coś zyskujemy. Gdy straty dotyczą niepożądanych nawyków, ograniczających przekonań albo niewspierających myśli, wiemy, że podążamy we właściwym kierunku.
Jak spełniać noworoczne postanowienia, czyli co na start?
Zachęcam, by najpierw zatrzymać się i poddać autorefleksji. W jakim miejscu dziś jestem? Co osiągnąłem w tym roku? Z czego jestem dumny, a co zrobiłbym inaczej? Czego powinienem się wystrzegać? To tylko kilka pytań, odwołujących się do nieodległych doświadczeń. Warto je sobie zadać zanim przystąpimy do układania konkretnych planów. Kluczowym zadaniem będzie właściwe sformułowanie postanowień.
Metodą, którą szczerze polecam jest wizualizacja. Wyobrażam sobie, że jest koniec grudnia kolejnego roku, a następnie piszę do siebie list. Umieszczam w nim własne osiągnięcia i sukcesy minionych dwunastu miesięcy. Skupiam się na tym, co jeszcze się nie wydarzyło, ale w moim przekonaniu niebawem nastąpi. „Droga Basiu, to był dla Ciebie wspaniały rok. Rozwinęłaś swoją firmę, dzięki czemu Twoje dochody są na zadowalającym poziomie. Poczyniłaś inwestycje w zakresie… Odbyłaś podróże do krajów, które zawsze chciałaś zwiedzić… Co najmniej dwa razy w tygodniu ćwiczyłaś, żeby utrzymać swoje ciało w dobrej kondycji… Odnowiłaś relacje z dawno niewidzianymi koleżankami”.
Taki list można zapakować do pudełka z bombkami lub innymi ozdobami świątecznymi. Znajdziemy go, kiedy w kolejnym roku będziemy dekorować dom na Boże Narodzenie. Przyjdzie czas, by skonfrontować pomysły ze stanem faktycznym. Z pewnością będzie nam miło, jeśli okaże się, że jednak coś z tego zestawu się zmaterializowało. Czy taka forma działania ma sens? Z psychologicznego punktu widzenia prawo przyciągania nieświadomie przygotowuje nas na osiąganie konkretnych celów. Jest szczególnym rodzajem skoncentrowanej uwagi. Ma w sobie moc. Najlepiej samemu to sprawdzić!
Plan działania
Fundamentem skutecznego działania jest uświadomienie sobie, że noworoczne postanowienia formułujemy nie tylko po to, aby podtrzymać tradycję, ale przede wszystkim, by je spełniać. Zanim zapiszemy zadania do realizacji (forma słowna jest zbyt ulotna, nie polecam), trzeba się zastanowić, czy to, co chcemy osiągnąć, jest warte wysiłku. Jeżeli cel będzie mocno wygórowany, to w sposób naturalny zepchniemy go na dalszy plan, bo poczujemy, że jest zbyt trudny, z góry skazany na porażkę. Frustracja osłabi silną wolę. Powinniśmy rozważyć, czy wytyczony cel jest możliwy do osiągnięcia w ciągu dwunastu miesięcy. Jeżeli na przykład ktoś zamierza zrzucić 50 kg, to zapewne nie zrobi tego w sposób zdrowy i zrównoważony. Tworzenie długiej listy celów też nie ma sensu. Zbyt wiele zadań do wykonania wprowadza organizacyjny chaos i przedwczesną rezygnację z niektórych z nich. Siła pojedynczych działań jest o wiele większa.
Zachęcam, aby w kreowaniu noworocznych postanowień skorzystać z koncepcji heksagonu szczęścia (autorstwa Fryderyka Karzełka), według której istnieje sześć podstawowych obszarów życia człowieka: zdrowie, praca, finanse, relacje, czas dla siebie oraz rozwój osobisty. Jeżeli każdemu z nich przyporządkujemy jeden konkretny cel związany z tym, co chcemy zmienić, poprawić czy wdrożyć, damy sobie realną szansę na sukces. Ważne, żeby to, dokąd zmierzamy było skonkretyzowane. Unikajmy uogólnień i niedopowiedzeń.
Jak spełniać noworoczne postanowienia: mobilizacja
W jaki sposób mobilizować się i jak spełniać noworoczne postanowienia? Uważam, że dobrym pomysłem jest sprawdzenie, czy cele, które przyjmuję za swoje, naprawdę wynikają z moich osobistych potrzeb. Można się o tym przekonać za pomocą metody zwanej wizualizacją wsteczną (zapraszam do obejrzenia odcinka na ten temat na moim kanale YouTube). Pełna identyfikacja ze swoimi wyborami jest niezwykle istotna. Jeśli cele będą odbiegać od tego, co dla nas ważne, kwestią czasu pozostaje odstąpienie od powziętych, a być może nawet narzuconych zamiarów. Warto zainteresować się metodą SMART, służącą do formułowania zadań. Zgodnie z nią każdy cel powinien być: specyficzny, mierzalny, osiągalny, adekwatny oraz określony w czasie. W sposób obszerny przedstawiam to w książce “Kiedy odwlekasz i narzekasz… 102 sposoby na pokonanie prokrastynacji”.
Postanowienia noworoczne to świetny pretekst do dokonania w życiu świadomych zmian. Trzeba jednak pamiętać, że każdy moment jest dobry na tego typu aktywność. Trzymam kciuki za powodzenie w działaniach wszystkich Czytelników.

Barbara Lech, www.barbaralech.pl
Pomagam liderom osiągnąć cele. Opracowuję indywidualne plany działania, udzielam mentoringu i oferuję wartościowe szkolenia, które dostarczają niezbędnych narzędzi do bycia skutecznym i dobrym liderem. Po wspólnej podróży będziesz mieć więcej czasu na realizację pasji i robienie tego, na co masz ochotę. W biurze będziesz pracować wydajniej, osiągając sukcesy zarówno zawodowe, jak i osobiste. Zapraszam na mój kanał na YouTube po więcej treści: youtube.com/@BarbaraLech.
Czytaj również: Asertywność – jak zacząć tę niełatwą drogę, radzi Barbara Lech


































