Dawniej wyspę Calauit zamieszkiwały jedynie rodziny rybackie. W większości zajmował ją tropikalny las deszczowy oraz zarośla bambusowe. Wybrzeże szczelnie pokryte było namorzynami, co czyniło wyspę częściowo niedostępną z zewnątrz. W latach 70. XX wieku ówczesny rząd Filipin na czele z prezydentem Ferdinandem Marcosem uznał, że z bajkowej, tropikalnej wyspy uczyni gigantyczne safari, a na przybrzeżnych rafach koralowych oraz w pobliżu zalegających na dnie wraków statków organizowane będą komercyjne nurkowania. Nawiązano zatem kontakt z brytyjskim handlarzem zwierzętami, który miał dostarczyć na Filipiny ssaki kopytne prosto z afrykańskiej sawanny. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Po podpisaniu umowy z rządem Kenii zaczęto wyłapywać wybrane gatunki zwierząt z buszu. Następnie transportowano je do portu w Mombasie i ładowano na statki. Pierwsze na Calauit pojawiły się zebry, zaraz za nimi żyrafy i antylopy. Ogólnie sprowadzono ponad sto egzemplarzy, które miały stworzyć na tropikalnej wyspie namiastkę Afryki.

Filipińska wyspa Calauit. Fot. Adobestock/Glebstock

Okazało się jednak, że na Calauit jest zbyt dużo zarośli bambusowych, a za mało traw, dlatego przy pomocy buldożerów usunięto niechcianą roślinność. Na oczyszczonym terenie zasiano mieszanki traw, które miały stworzyć coś na kształt afrykańskiej sawanny. Posadzono także gatunki drzew i krzewów przywiezionych z Afryki. Zdecydowano się na przymusowe wysiedlenie miejscowej ludności, która zajmowała się rybołówstwem oraz ekstensywną uprawą gleby. Wybudowano zaplecze hodowlane, biura, pomosty służące do cumowania łodzi i statków, a także trasy spacerowe. Wytyczono drogi.

Początkowo zwierzęta dobrze się rozmnażały i w krótkim czasie liczba egzotycznych ssaków afrykańskich się podwoiła. Niestety, nawiedzające wyspę silne deszcze oraz miejscowe pasożyty spowodowały, że w kolejnych latach wyginęły impale, gazele oraz antylopy (elandy, koby i niale). Rezerwat nie był już tak popularny jak kiedyś, a rząd na Filipinach się zmienił. Ciągle jednak na wyspie żyło spore stado żyraf oraz zebry, które dobrze się tam rozmnażały. W związku z innym postrzeganiem zasad ochrony przyrody ustalono, że na wyspę nie będzie się więcej sprowadzać zwierząt egzotycznych, a rezerwat od tej pory będzie wykorzystywany do chowu miejscowej, zagrożonej wyginięciem fauny.

Filipińskie endemity w rezerwacie na wyspie Calauit

Na obszarze wyspy‑rezerwatu wytyczono zamknięty teren, gdzie w warunkach kontrolowanych zaczęto utrzymywać zagrożone wyginięciem krajowe zwierzęta. Na dużym wybiegu można dziś spotkać świnie palawańskie (Sus ahoenobarbus), które sukcesywnie wypuszczane są na teren Calauit. Świnie praktycznie nie boją się ludzi i można je spotkać w pobliżu ścieżek turystycznych oraz na plaży. Zupełnie inaczej sprawa ma się z kanczylami ciemnymi (Tragulus nigricans), zwanymi z powodu swoich małych rozmiarów myszojeleniami. Te skrajnie zagrożone wyginięciem, nocne ssaki w liczbie ponad 20 sztuk znajdują się na strzeżonym wybiegu, gdzie dość trudno je dostrzec. Podobny nocny tryb życia prowadzą jeżozwierze palawańskie (Hystrix pumila), które w porównaniu ze swoimi afrykańskimi i indyjskimi kuzynami mają znacznie krótsze kolce. W centrum reintrodukcyjnym utrzymuje się także inne nocne ssaki – binturongi (Arctictis binturong), które cały dzień przesypiają na konarach drzew lub w wielkich dziuplach. Niektóre osobniki żyją też swobodnie na wyspie. Niezwykle cenne są zamieszkujące kilka sztucznych basenów krokodyle filipińskie (Crocodylus mindorensis), które praktycznie zostały wytępione w naturze. Największym jednak sukcesem rezerwatu jest ciągle powiększające się stado jeleni kalamiańskich.

Miniaturowy jeleń

Jeleń kalamiański (Axis calamianensis) jest filipińskim endemitem i pierwotnie występował tylko na kilku wyspach z archipelagu Wysp Kalamiańskich, na północ od wyspy Palawan. Jelenie te są krępe, o błyszczącej jasnobrązowej sierści, która u samców ciemnieje wraz z wiekiem. Długość ciała osobników dorosłych dochodzi do 115 cm, przy masie ciała wynoszącej maksymalnie 50 kg. Wysokość w kłębie wynosi zazwyczaj 60 cm u samic i 75 cm u samców. Dorosłe samce mają poroże z trzema odgałęzieniami. Ogon jeleni ma długość dochodzącą do 20 cm. W momencie zagrożenia jelenie kalamiańskie podobnie jak ich kuzyni – jelenie bengalskie, uciekają kłusem z opuszczoną głową. Z daleka zwierzę takie przypomina świnię, dlatego w języku angielskim obydwa gatunki jeleni nazywane są jeleniami świńskimi (hog deer). Jelenie kalamiańskie przeważnie są samotnikami i rzadko tworzą małe stada. Czasami widuje się je parami. W ciągu dnia odpoczywają w gęstych, zacienionych zaroślach, w pobliżu wody, a na miejsca żerowania wychodzą o zmierzchu i o świcie. Mogą żerować również w nocy, zwłaszcza jeśli nie czują się bezpiecznie. Ich głównym pożywieniem jest trawa oraz delikatne liście. Dojrzałość płciową jelenie osiągają między 8 a 12 miesiącem życia, ciąża trwa średnio 200 dni. Młode przychodzą na świat w kwietniu‑maju, kiedy na wyspach zaczyna się pora deszczowa i tym samym pokarm jest łatwo dostępny. Jelenie żyją przeważnie do 20 lat.

Niestety niekontrolowane polowania i niszczenie środowiska naturalnego doprowadziły ten gatunek na skraj wyginięcia. Przy życiu pozostało niewiele więcej jak 20 osobników. Uznano zatem, że to ostatni moment na ochronę tych zwierząt. Umieszczono wszystkie żyjące jelenie w specjalnym ośrodku i zaczęto je rozmnażać. Gdy liczba jeleni podwoiła się pod koniec ubiegłego wieku, uznano, że zwierzęta powinny zasiedlić jakiś półdziki obszar, by pod kontrolą naukowców mogły przystosować się do ponownego życia w naturze. Stwierdzono, że obszar wyspy Calauit będzie idealny. Wyspa jest nizinna, silnie zakrzaczona, a na jej terenie znajdują się cieki wody słodkiej oraz bagniska, czyli tereny szczególnie ulubione przez jelenie. Calauit ponadto otoczona jest licznymi rafami koralowymi i zaroślami mangrowymi, co sprawia, że jest bardzo trudna do zdobycia. Na prawie 4000 hektarów jelenie znalazły swój nowy dom. Całkowicie pozbawiona drapieżników wyspa okazała się idealnym terenem do życia. W ciągu zaledwie 40 lat liczba tych zagrożonych wyginięciem jeleni osiągnęła rekordowy poziom 1200 sztuk. Dzięki uzyskaniu tak wysokiej liczby jeleni zaczęto zasiedlać nimi pozostałe wyspy archipelagu, gdzie wcześniej wyginęły. Ponadto pojedyncze, najbardziej oswojone osobniki wysłano do światowych ogrodów zoologicznych, gdzie dobrze się rozmnażają.

Rezerwat na wyspie Calauit – rafy i wraki

Calauit otacza wiele małych i większych wysp, z których zdecydowana większość pozostaje niezamieszkała. Znajdują się na nich jedynie sezonowe punkty obsługi turystów, gdzie organizuje się wypoczynek i poczęstunek dla zorganizowanych grup. Na dość rozległym obszarze wokół Calauit napotkać można też 12 japońskich łodzi podwodnych i innych obiektów pływających, które zostały zatopione przez wojska amerykańskie w okresie II wojny światowej. Niektóre łodzie znajdują się bardzo głęboko, inne tuż pod lustrem wody.

Czytaj też: Warany z Komodo. Zobaczyć smoka

Łódź bojowa nazywana przez miejscowych Lusong Gunboat – zatopiona w pobliżu wysepki Lusong – jest najłatwiej dostępną ze wszystkich tego rodzaju obiektów w okolicy. Nosi miano kanonierki. Łodzie tego rodzaju przeznaczone były przede wszystkim do ostrzeliwania celów lądowych, przybrzeżnej służby patrolowej i dozorowej, obrony wybrzeża, stawiania min i innych zadań pomocniczych. Aktualnie łódź leży bezpiecznie na boku i jest dobrze widoczna dla wszystkich uprawiających snorkeling (pływanie przy powierzchni z rurką). Nie trzeba mieć zatem typowego ekwipunku nurkowego, aby zobaczyć ten obiekt. Łódź zasiedlona jest przez kolonie koralowców i ukwiałów, w jej pobliżu zawsze pływa dużo kolorowych ryb rafowych. Niedaleko zatopionej kanonierki znajduje się podwodny rezerwat przyrody zwany Lusong Coral Garden. To spory obszar płycizny morskiej bogato zasiedlony przez koralowce, rozłożyste gorgonie i ukwiały, między którymi spotkać można dziesiątki gatunków kolorowych ryb, strzykwy, rozgwiazdy, a czasami nawet meduzy.

Zobacz też: Dżelady – bestie z gór Semien

Nurkowanie powinno zorganizować licencjonowane biuro podróży
Radosław Kożuszek

Dr inż. Radosław Kożuszek, wykładowca Uniwersytetu Wrocławskiego. Podróżnik, który odwiedził ponad 70 krajów. Organizator wypraw trekkingowych, przyrodniczych i kulinarnych. Fascynat kuchni lokalnych i optymalnego odżywiania, prowadzący program kulinarny „Pieprz i kartofle” w Polskim Radiu.
FB: Podróże bez biura